Menu

Moje małe miejsce

Hmmm... Co mogę powiedzieć? Kocham pisać i chcę rozpocząć małymi krokami karierę w Internecie :P Będę opisywać tu swoje zwyczajne życie, wrzucać prace i opinie. Zapraszam do czytania :

Wspominam

lafamafafon

Niedziela bardzo szybko zleciała, zresztą jak cały weekend. Najpierw dwanaście godzin w pracy, następnie szybkie spotkanie ze znajomymi. Koniec końców, dotarłem do domu o piątej rano i jak się pewnie domyślacie, poniedziałek uczyniłem dniem wolnym od szkoły. Obudziłem się dopiero w okolicach siedemnastej, co zdecydowanie przesądziło o moich wagarach.

Jest prawie dwudziesta, a mnie uderzyła jakaś farsa, przez którą leżę pod kocem i słucham smutnej muzyki. Nie mam z kim porozmawiać, więc wylewam swe smutki w Internecie, uważając, że ktoś czyta moje wypociny. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie!

Dobra, dziś na tyle z moim pamiętnikiem. Chcę teraz wrócić trochę do przeszłości, a dokładnie do początku roku 2011, kiedy to powoli zacząłem swoją przygodę z pisaniem. Zaczęło się oczywiście od wielkich marzeń i równie wielkiego zapału, który niestety nie mógł wszystkiego. Pisałem wtedy swoją pierwszą książkę oraz parę innych, mniejszych prac. Wszystkie prace przepadły. Również książka, którą skończyłem w bodajże 2013 roku.

Około dwustustronicowa książka opowiada historię chłopaka, który nie zna swoich rodziców, zakochuje się w syrenie, która nie jest zdrowa psychicznie oraz o ich wspólnej podróży, u której szczytu poznają całą prawdę o ludziach, dzięki którym on żyje. Niestety przez moje drobne załamanie psychiczne w 2014 roku, moje wszystkie prace zostały spalone... Trochę mi smutbo, gdy o tym myślę. Zwłaszcza, że pomimo iż, że książka nie była świetna to jednak byłaby super pamiątką.

Następnie zrobiłem sobie przerwę od pisania, a zająłem się bardziej sportem i czytaniem. Do pisanie wróciłem po niemałym roku, pisząc swoją kolejną książkę. Skończyłem ją, a następnie przeczytałem i usunąłem (plik na laptopie). Jakoś uznałem, że jest strasznie słaba i nie chcę jej już. Tak, wiem. Również żałuję. Napisałem jeszcze pare wierszy, felietonów czy inne teksty lecz one (w formie papierowej) gdzieś przepadły. Najstarszą pracę mam sprzed ponad roku:

"Miejmy nadzieję,
My co szukamy,
Miejmy nadzieję,
Że nie stracimy tego co mamy.

Miejmy nadzieję,
Że deszcz z nas grzechy zmyje,
Miejmy nadzieję,
Może grzesznik też przeżyje.

Miejmy nadzieję,
Samotność oszukamy,
Miejmy nadzieję,
Że ze śmiercią wygramy.

 

Miejmy nadzieję,
Dotrzemy do końca,
Miejmy nadzieję,
Naostrzmy już ostrza.

Miejmy nadzieję,
Że wojnę wygramy,
Miejmy nadzieję,
Może nie poupadamy.

Miejmy nadzieję,
Że dostrzeżemy wroga,
Miejmy nadzieję,
Czeka długa droga.

Miejmy nadzieję,
Że człowiek człowiekiem zostanie,
Miejmy nadzieję,
Zasad nikt nie złamie.

Miejmy nadzieję,
Po drugiej stronie barykady,
Miejmy nadzieję,
Nie dostrzeżemy własnej maszkarady."

Nie pamiętam co dokładnie myślałem pisząc ten tekst. Wiem co temu towarzyszyło, ale to opowiem może następnym razem.

Narazie tym akcentem zakończę. Do następnego!

 

 

 

© Moje małe miejsce
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci